sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 1 . - Wielkie zaskoczenie .

Będąc studentem medycyny , zawsze trzeba ułożyć sobie dobrze plan zajęć. Nie zawsze to mi się udawało, czasami nawet nie miałem czasu, aby zjeść śniadanie i zaraz musiałem biegnąć na uczelnie , pomimo , że już byłem na piątym roku, praktyki były dla mnie czymś wyjatkowym , pozwalały mi poznać o wiele bardziej pracę w szpitalu. Tego dnia już siedziałem na wykładzie, w trzecim rzędzie , słuchałem i wszytsko zapisywałem, Nie miałem zamiaru niczego przegapić. Lecz ostatnio czułem się coraz słabiej . Moje zmęczenie było to coraz gorsze. Profesor Richard White ciągnął swój wykład , a ja z każdą chwilą zapadałem w sen. Co było niemożliwością. Nigdy nie zasnąłem na jego wykładzie. Nigdy. A teraz to mi się przydarzyło po raz pierwszy. Nagle mój kolega Chris spojrzał na mnie :
-Kolego co z tobą? - spojrzał na mnie ze zmartwieniem .
Ja próbowałem coś z siebie powiedzieć , tylko się zająknąłem .
-N..nie wiem. Chyba źle się czuję.
I w tej chwili poczułem jak moja głowa lądują na studenckim stoliku. Echo, Tylko udało mi się usłyszeć głosy wykładowcy i mojego kolegi :
-Wezwijcie karetkę , jest z nim źle. Szybko – krzyki , ale już nic nie słyszałem . Po prostu moja świadomość rozpłynęła się , tak głęboko. Zbyt głęboko, żebym mógł powiedzieć, gdzie teraz się znajduję.
Otworzyłem oczy , dość szeroko. Było to wielki szpitalny pokój. Ale nigdzie nie było okien. Co się dzieję? Nade mną stało dwoje lekarze , jeden ze strzykawką, a ja byłem przypięty pasami do łóżka. Zaraz?! Jak to było możliwe? Czyżbym znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Przecież to było nie do wyobrażenia. Byłem całkiem zdrowy na umyśle. To obłęd. Próbowałem w jakiś sposób się uwolnić. Wierciłem się na łóżku.-Robercie , spokojnie . To tylko ukłucie. Nie zrobię ci krzywdy . - odparł spokojnie jeden lekarz .
Ale je mu nie uwierzyłem. Nie chciałem. Nie byłem żadnym szaleńcem. Byłem studentem medycyny.
Lecz to musiał być jakiś sen, z którego nie mogę się obudzić. Rozpaczonym wzrokiem spoglądnąłem na lekarza, rozpoznałem w nim człowieka, który kiedyś spotkałem na wykładzie dla studentów medycyny. To był doktor James Wilson – onkolog . Absurdalnie niemożliwe.
Czy ja nadal śnie?
Jeden pielegniarz lekko mnie przytrzymał , ale się wyrwałem , mimo , że byłem przypięty . Moja siła była imponująca.
-House , spróbuj go przytrzymać, wtedy będę mógł mu zaaplikować lek.
House? Co on u licha tutaj robił? Pamiętam go . Miałem mieć praktyki w jego szpitalu. Pamiętam jak jeszcze rozmawiałem o tym z profesorem Richardem .
Wtedy ktoś podwinął mi rękaw , i poczułem lekkie ukłucie. Całe moję ciało zrobiło się giętkie , jakoby było z gumy. Ten lek , cokolwiek w nim było usypiał mnie od wewnątrz . Nie chciałem zasnąć. To mnie jednak przymusiło.
-Dobranoc Robercie – głos rozpłynął się w mojej głowie.
Nie zdążyłem nic odpowiedzieć. Usnąłem . Kiedy się obudziłem . Nadal miałem wrażenie jakby ktoś mi wyprał mózg. Czułem jak kręci mi się w głowie. Pielegniarz przyszedł .
-Dzień dobry Robercie, czas na małą kąpiel i zajęcia . - powiedział, po czym odpiął pasy , i pomógł mi się podnieść. Wziął mnie pod ramię. W życiu nie czułem się tak słabo, idąc , moje kroki były coraz cięższe. Korytarz był bardzo długi . Ogromny, nie mogłem sobie tego wyobrazić, jak się tu znalazłem. Pomógł mnie umyć.
-Dzisiaj jest ładny słoneczny dzień. Myślę, że doktor Wilson pozwoli ci wyjść na zewnątrz . - uśmiechnął się , po czym zaprowadził mnie do wielkiej sali , gdzie znajdowali się inni. Otępiałym wzrokiem , spojrzałem na resztę, Wydawali się o wiele gorszym stanie niż moja osoba. Niestety był jakiś powód dlaczego musiałem tu być , i nie miałem pojęcia jaki. Pomógł mi usiąść , moje miejsce było przy oknie, okno miało kraty. A czego miałem się spodziewać? To był szpital psychiatryczny, a nie moja uczelnia, do której zapragnąłem wrócić.
-Twój terapeuta , doktor Wilson niedługo przyjdzie , nie martw się .
I odszedł. Przestraszonym wzrokiem spojrzałem na wszystkich i to co mnie otacza. To nie miało być tak. To ja miałem być lekarzem, nie pacjentem. A wyszło inaczej, tego się nie spodziewałem. Nie znałem nawet okoliczności . Jak bardzo chciałbym się obudzić w sali wykładowej.
Koszmar, który nie miał końca. A moje życie było takie piękne.
Z oddali usłyszałem głosy , nie chyba nie zwariowałem jeszcze. A jednak dało się słyszeć rozmowę House'a i Wilsona.
-Co z nim? Robiłeś badania ? - spytał House.
Zaniemówił , ale po chwili udzielił odpowiedzi.
-W pewnym sensie nie jest z nim dobrze, potrzebuje opieki i dobrej terapii . Jestem rad , że jego samobójstwo nie powiodło się . Ma wszędzie rany po okaleczeniach na rękach. Z miesiąca na miesiąc ślady znikną, ale nie prędko. Niepokoi mnie to – westchnął Doktor Wilson.
Znów spoglądałem w okno , nie chcę , aby zauważyli czy jestem zdrowy psychicznie . Uslyszawszy rozmowę o ranach , próbowałem podwinąć rękawy i ujrzałem bandaże. Cholera! Czy ja się ciąłem ? Jakim cudem? Bandaże – dość głębokie , próbowałem je rozwinąć. I wtedy ujrzałem rany, tak głębokie , goiły się bardzo powoli. Kiedy dotknąłem jednej z ran, zaczęła krwawić . Musiałby być jeszcze bardzo otwarte, skoro pociekła . Krew skapała na podłogę. Poczułem się bardzo słabo. Nigdy w taki sposób nie reagowałem . Aż w końcu cała ręka już krwawiła. Kapało jak ze zlewu, którego nie można zakręcić. Próbowałem zatamować bandażem krwawienie, ale bandaż również przemoknął od krwi . Nic nie miałem. Nagle , upadłem na kolana . Znów było mi słabo. Zacząłem nienawidzić tego . Dlaczego teraz? Nie mogę tego znieść.
W ten podbiegł doktor Wilson .-
Robert , oddychaj głęboko , powiedział podtrzymując mnie w pozycji pół leżącej – Wdech i wydech, spokojnie.
Z chwilą krztusiłem się . Zapewne z tego co mnie spotkało. Tego było za dużo, zbyt dużo...




9 komentarzy:

  1. ciekawee :D czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa, co się właściwie stało z jego ręką? I wgl co mu jest.
    Natomiast zastanawiam się, dlaczeg tamci zawieźli go do psychiatryka?
    Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Lecz to musiał być sen". Pięknie napisane! Masz talent i rozwijaj go! http://livpily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląd bloga sugeruje dosyć dramatyczną treść, świetnie komponuje się z przedstawionym na razie wątkiem. Miałeś super pomysł, to wszystko jest trochę jak jakaś creepypasta :D Popracowałabym nad kilkoma błędami stylistycznymi i troszkę chaotycznym sposobem pisania, ale ogólnie - jest super ;)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj,
    Na początku - wygląd. Jest podstawowym, prostym szablonem. Takie, odrobinę zniechęcają mnie do czytania. Szczęście, że jest inny nagłówek, a nie zwykły napis, choć i tak niezbyt pasuje do tego grafitowego koloru. Radzę poszperać po blogspocie w poszukiwaniu szablonarnii. :) Co do tematu, to dużo nie jestem w stanie powiedzieć, bo dopiero jest 1 rozdział. Na razie, mogę potwierdzić, że pomysł jest bardzo dobry, oryginalny. Jest napisany trochę chaotycznie; te obrazy w mojej głowie nie mogą nadążyć nad akcją. Zadaję sobie dużo pytań, ponieważ jestem bardzo ciekawa odpowiedzi, co dalej i dlaczego bohater znalazł się w psychiatryku, dlaczego się ciął? No cóż, mam nadzieję, że poznam je w następnych rozdziałach. Jeszcze kilka uwag. Staraj się nie stawiać spacji przed znakami interpunkcyjnymi, bo to trochę rozprasza, irytuje. Jest sporo drobnych błędów, literówek, ale kto ich nie popełnia, prawda? Nie chcę zniechęcać, ale tylko poinformować, że warto przejrzeć tekst jeszcze raz, ewentualnie kilka razy. :)
    Życzę dużo, dużo weny, czytelników i mam nadzieję, że pisanie bloga pozwoli Ci się rozwijać. Jaka szkoda, że nie masz opcji obserwowania.. No cóż. Tak czy owak, będę odwiedzała i czytała. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Zapraszam do siebie: http://miasto-tajemnic.blogspot.com/ i pozdrawiam,
    Fairy Butterfly.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomijając stronę techniczną (spacje przed znakami interpunkcyjnymi - oh, God, why?!) i chaotyczny zapis fabuła wydaje mi się ciekawa. Lubię motyw psychiatryka i House M.D. także jestem w pełni usatysfakcjonowana.
    Zaaobserwowałam.

    http://woffyscrucifix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. wg. mnie świetnie sie zaczyna i na pewno będe nadal czytać, ciekawi mnie jak z uczeli trafił do szpitala. Z czymś takim sie jeszcze nie spotkałam więc zaciekawiło mnie to, czekam na kolejny rozdział
    CrepesAuChocolate
    http://chce-umrzec-z-milosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. łał przeczytałam to z każdą chwilą chcąc więcej! Na szczęście na blogu znajduje się i drugie opowiadanie więc zaraz do niego podążę. I ciekawe skąd te rany? i nie wiem czy dobrze zrozumiałam bo fabuła jest zapisana dosyć chaotycznie ale pani WILSON. Kolejna żona? ciekawe kto to?

    OdpowiedzUsuń